Aktualności

Energa AZS Koszalin kontra EKS Start Elbląg

Energa AZS Koszalin kontra EKS Start Elbląg. Mecz odbędzie się w sobotę o godz. 15 w hali widowiskowo-sportowej w Koszalinie.

Po zaciętym i kontrowersyjnym starciu z Olimpią Beskid Nowy Sącz, tym razem koszalińskie szczypiornistki - już we własnej hali - podejmą w 17. kolejce ekstraklasy kobiet EKS Start Elbląg. Goście to 6. drużyna ligi, z bilansem 19 punktów na koncie i stratą ledwie dwóch oczek do 4. Energi. To spotkanie może więc namieszać w tabeli tym bardziej, że jesienią akademiczki przegrały na wyjeździe ze Startem 27:31. 

Także w poprzednich latach szło koszalińskim szczypiornistkom w kratkę. W sezonie 2013/14 trzykrotnie lepsze - w tym dwa razy w play-offach - okazały się akademiczki, raz wygrał Start. W sezonie 2012/13 u siebie lepszy był Start, a w Koszalinie zrewanżowały się akademiczki. Sezon 2011/12 to już dwie porażki koszalinianek. Lepiej było w latach 2010-11. Na pięć meczów, w czterech lepsze okazały się szczypiornistki z Koszalina. 

- Przed nami kolejny ważny mecz, bo w tabeli jest straszny ścisk - przyznał Edward Jankowski, trener Energi. - Każdy punkt się liczy. Szykuje się nam naprawdę ciekawa końcówka sezonu, oby dziewczyny to wytrzymały - dodał. By pokonać najbliższego rywala, trener wskazuje na to, że kluczem do zwycięstwa będzie obrona. - Z racji tego, że nie bardzo mamy z tyłu siłę ognia, musimy nastawić się na grę z kontry. Istotna będzie także dyspozycja bramkarek, ale Beata Kowalczyk i Iza Prudzienica bronią bardzo dobrze i liczę, że teraz też tak będzie.

Wiadomo, druga linia to nasz problem, dlatego m.in. sprowadziliśmy Romanę Fornalik. To perspektywiczna dziewczyna, ale będzie potrzebowała czasu, by wkomponować się w zespół. Do tego czasu musimy grać w sposób najbardziej dla nas skuteczny i optymalny. Ciężko eksperymentować w momencie, kiedy rozgrywamy tak ważne mecze. A przecież dojdą nam jeszcze spotkania pucharowe - dodał.

W ekipie gości szczególnie trzeba będzie zwrócić uwagę na Sylwię Lisewską, byłą zawodniczkę Energi. W nowym zespole jest najskuteczniejsza, zdobywając do tej pory 71 bramek w 14 meczach. Groźna będzie także Kinga Grzyb (69/16). - Do tego dochodzą Edyta Szymańska czy Agnieszka Wolska, bardzo doświadczone. Świetnym rzutem z drugiej linii dysponuje Monika Aleksandrowicz - ocenił trener Jankowski. - Personalnie jest to więc mocny zespół, ale coś w nich nie do końca trybi - dodał. 

Jeśli chodzi o sprawy kadrowe, to w Związku Piłki Ręcznej są załatwiane formalności Romany Fornalik, więc póki co nie będzie jeszcze brana pod uwagę. Nie zagra ponadto Joanna Załoga, a pod małym znakiem zapytania stoi występ Beaty Kowalczyk /źródło : gk24.pl/

Dziesięć koszalinianek zatrzymało EKS! - relacja z meczu Energa AZS Koszalin - Start Elbląg

Przed tym spotkaniem znakomicie na wyjazdach radził sobie Start Elbląg. W Koszalinie nie było jednak lekko, łatwo i przyjemnie. Energa udowodniła, że u siebie jest mocna grając nawet w dziesiątkę!

Pojedynek Energi AZS Koszalin ze Startem Elbląg w 17. kolejce PGNiG Superligi przebiegał pod hasłem powrotu jednej z kluczowych zawodniczek Energetycznych - Sylwii Lisewskiej do hali przy ulicy Śniadeckich. Kogo jak kogo, ale właśnie ją kibice w Koszalinie znają doskonale. Oczywiście, tym razem miała ona za zadanie strzelania przeciwko swoim koleżankom z byłej drużyny, a w EKS-ie jest obecnie... najskuteczniejszą szczypiornistką (71 bramek w 14 meczach). Co ciekawe, na lewym skrzydle trener Edward Jankowski będzie miał do dyspozycji jedynie Karolinę Kalską.

Energetyczne rozpoczęły tak, jak wskazuje na to ich... przydomek. Co prawda, mecz rozpoczęły przyjezdne, ale najpierw między słupkami lepsza okazała się być Izabela Prudzienica, a po chwili wynik spotkania otworzyła skrzydłowa Kalska. W 6. minucie miejscowe powinny były prowadzić już 5:1. Z obroną rywalek nie poradziła sobie jednak Sylwia Matuszczyk. Podrażnione takim obrotem spraw elblążanki szybko udowodniły, że i one mogą być niezwykle skuteczne. Wystarczyła chwila, aby Start za sprawą rzutu Katarzyny Kołodziejskiej wyrównał stan rywalizacji na 4:4. Pod koniec pierwszego kwadransa gry wkradły się w obu siódemkach błędy. Co ciekawe, do "akcji" włączyli się też miejscowi kibice, których rozdrażniła dyskusyjna decyzja dwójki arbitrów z Tczewa.

Niedobry sygnał dla gospodyń miał miejsce w 17. minucie widowiska. Z "dwójką" zeszła z parkietu Hanna Sądej. Wydawało się, że to dobry czas ku temu, by wyjść na wyższe niż jednobramkowe prowadzenie. Nic z tych rzeczy. Aleksandra Jędrzejczyk zdecydowała się na rzut, który znalazł światło do bramki Prudzienicy i na tablicy było 6:7. Od tamtej pory najczęstszym wynikiem był remis. Obie siódemki zdecydowanie więcej uwagi poświęciły grze w ataku pozycyjnym. W kolejnych 8 minutach bramki wpadały niemalże przy każdej okazji. Raz jednak prowadziły miejscowe, za chwilę radość gościła na twarzach podopiecznych Antoniego Pareckiego. Na przerwę, dzięki akcji z udziałem Aleksandry Kobyłeckiej zespoły zeszły przy stanie 14:13. Emocje były więc dopiero przed nami.

Po zmianie stron bardzo długo "obudzić" nie mogły się elblążanki. Co prawda, impas strzelecki złapał również gospodynie, ale znacznie szybciej poradziły sobie z problemem. W bramce AZS-u, zgodnie z przyjętym już zwyczajem, pojawiła się Beata Kowalczyk i bardzo szybko pokazała, że warto na nią stawiać. W 38. minucie na 17:14 trafiła Dorota Błaszczyk. Nie było to jeszcze najwyższe prowadzenie biało-zielonych. Trudno przy tym jednoznacznie wskazać na przyczyny słabej gry przyjezdnych. Te przez 15 minut pokonały Kowalczyk raptem 4-krotnie! Nie mógł więc dziwić wynik 22:17.

Nie to było jednak dla Startu najgorsze. EKS nie potrafił bowiem wykorzystywać nawet gry w przewadze, a takową posiadał zarówno w 42. jak i 49. min. zawodów. Rezultat 25:21 (51 min.) mógł dawać koszaliniankom względny spokój. Na to nie byli jednak gotowi miejscowi kibice, których ulubienice już przyzwyczaiły do nerwowych końcówek z happy endem. Monika Aleksandrowicz po trafieniu na 25:23 wlała w drużynę nową nadzieję. Do końca pozostało jeszcze sporo czasu. Warunkiem koniecznym była mocna obrona i niemalże stuprocentowa skuteczność. Ten ostatni element okazał się być jednak nie do przeskoczenia. Na ziemię przyjezdne sprowadziła Kalska, a następnie Sara Garovic

 /źródło: www.sportowefakty.pl/

Energa AZS Koszalin - EKS Start Elbląg : 29-24 (14-13)

Energa : Kowalczyk, Prudzienica - Kalska 10, Kobyłecka 5, Matuszczyk 5, Błaszczyk 3, Garović 3, Muchocka 2, Chmiel 1, Manoila
Kary: 10min (2x2min Kobyłecka, Kalska, Muchocka, Matuszczyk)

Start : Sielicka, Kędzierska - Szymańska 5, Sądej 4, Waga 4, Jędrzejczyk 3, Aleksandrowicz 3, Grzyb 3, Kołodziejska 2, Mielczewska, Żakowska
Kary: 10min (2x2min Kołodziejska, Sądej, Waga, Jędrzejczyk)

Widzów: 2400

Sędziowali : D.Godzina z Tczewa i Ł.Kamrowski z Cedrów Wielkich

"Biało-Zielone" czy "Niebieskie" ?

W sobotę, 14 lutego o godz. 18.00 Energa AZS Koszalin w ramach 18 kolejki PGNiG Superligi Kobiet walczyć będzie z KPR Ruch Chorzów.

W I rundzie rozgrywek "Biało-Zielone" pokonały w Koszalinie "Niebieskie" 27-23.

W poprzedniej kolejce spotkań Energetyczne pokonały EKS Start Elbląg 29-24, natomiast chorzowianki uległy Mistrzowi Polski - MKS Selgros Lublin 30-39.

W tabeli PGNiG Superligi Kobiet obydwie drużyny dzieli różnica 3 pozycji (Energa na 4 miejscu, Ruch zajmuje 7 lokatę) oraz 6 punktów.

Nasz zespół ma zamiar "zgarnąć" na Górnym Śląsku "pełną pulę" . Zadanie będzie trudne, ale dla koszalinianek nie ma rzeczy niemożliwych.

Energa AZS Koszalin jedzie do Chorzowa w pełnym, 11-osobowym składzie. Niestety nadal nie będzie mogła zagrać Romana Fornalik, gdyż jej poprzedni klub Pogoń Baltica Szczecin nie chce wydać dokumentów umożliwiających grę Romki w naszej drużynie.

Energa wraca na 3 miejsce w tabeli !

W XVIII kolejce PGNiG Superligi Kobiet Energa AZS Koszalin pokonała w Chorzowie miejscowy Ruch 32-28.

Nasz zespół miał duże obawy przed tym pojedynkiem. Ostatnie mecze rozgrywane z "Niebieskimi" na ich terenie kończyły się porażkami. Dodatkowo AZS pojechał do Chorzowa w 9-osobowym składzie, bez Sary Garovic i Romany Fornalik.

Początek spotkania był bardzo wyrównany. Wynik w 1min otworzyła chorzowska skrzydłowa Monika Migała. W 8min na tablicy świetlnej widniał remis 4-4. Po 2 bramki dla koszalinianek zdobyły Dorota Błaszczyk i Karolina Kalska. W 12min Ruch wyszedł na prowadzenie 2 golami (6-4), a mógł wygrywac jeszcze wyżej gdyby nie świetnie dysponowana Beata Kowalczyk. Energa przyspieszyła grę i w 15min Sylwia Matuszczyk trafiła na 8-7 dla AZS.

W 19min atakująca bramkę Energi Viktoria Belmas brutalnie sfaulowała D.Błaszczyk kopiąc ją w głowę. Za to zagranie sędziowie podyktowali ... rzut karny dla gospodyń. Z linii 7m B.Kowalczyk próbowała pokonac Zuzanna Ważna, lecz nasza goalkiperka znów była górą. Chwilę później K.Kalska wykorzystała kolejny rzut karny dla AZS i nasza drużyna objęła 2 bramkowe prowadzenie - 11-9.

Do końca pierwszej połowy Energetyczne grały koncertowo, systematycznie powiększając przewagę bramkową. Nadal zaporą nie do przejścia była B.Kowalczyk (3 obronione rzuty karne), a Aleksandra Kobyłecka, Paulina Muchocka, K.Kalska i S.Matuszczyk wyprowadziły nasz zespół na 6 goli przewagi (12-18).

Drugą odsłonę meczu Energa zaczęła tak jak kończyła pierwszą, czyli od bombardowania chorzowskiej bramki. W 34min nasza przewaga wzrosła do 9 bramek (21-12). W 41min Izabela Prudzienica /zastąpiła B.Kowalczyk w drugiej części meczu/ obroniła kolejny rzut karny. Bezradne "Niebieskie" przegrywały już 10 golami. Zanosiło się na prawdziwy pogrom. Trener koszalinianek Edward Jankowski widząc co się dzieje, zdecydował się na jedyną możliwą zmianę w polu oraz testowanie nowych ustawień.

Energetyczne nieco "spuściły z tonu", zaczęły też niestety popełniac proste błędy. Do tego bramkę miejscowych "zamurowała" Monika Ciesiółka. W 55min gospodynie zmniejszyły straty do stanu 25-30. Widząc co się dzieje koszalinianki ponownie wzięły się do roboty.  Przyspieszyły grę w ataku i zacieśniły szyki obronne. Mądrze, ambitnie i z wielkim poświęceniem rozegrały końcowe minuty meczu, wygrywając ostatecznie 32-28.

Zwycięstwo odniesione na Śląsku pozwoliło Enerdze AZS Koszalin powrócic na najniższy stopień podium w tabeli PGNiG Superligi Kobiet.

KPR Ruch Chorzów - Energa AZS Koszalin : 28-32 (12-18)

KPR Ruch Chorzów: Montowska, Ciesiółka - Lesik 13, Belmas 4, Pieniowska 3, Ważna 3, Masłowska 2, Rodak 2, Migała 1, Piotrkowska, Drażyk, Krzymińska, Doktorczyk, Sucheta, Płomińska

Kary: 8min (Piotrkowska, Drażyk, Krzymińska, Belmas)

Energa AZS Koszalin: Kowalczyk, Prudzienica - Kalska 9, Kobyłecka 7, Matuszczyk 6, Muchocka 4, Manoila 3, Błaszczyk 2, Chmiel 1

Kary: 4min (Chmiel, Matuszczyk)

Widzów: 300

Sędziowali: A.Chrzan i M.Janas z Tarnowa

1/4 finału PGNiG Pucharu Polski już z Romaną Fornalik

W środę 18.02.2015r o godz. 17.30 w pierwszym meczu 1/4 finału PGNiG Pucharu Polski Energa AZS Koszalin zagra "na wyjeździe" z KGHM Metraco Zagłębiem Lubin.

Na tym etapie rozgrywek zespoły rozgrywają dwumecz /mecz i rewanż/. Awans do Final Four PGNiG Pucharu Polski uzyska zespół, który będzie miał lepszy bilans punktowy. Jeśli drużyny podzielą się punktami wówczas decyduje różnica bramek, następnie większa ilośc goli zdobytych na wyjeździe. Gdyby obydwa spotkania zakończyły się identycznym wynikiem, to do rozstrzygnięcia rywalizacji potrzebna będzie seria rzutów karnych.

Rewanż w Koszalinie odbędzie się w środę 25 lutego o godz. 18.30

Tuż przed pierwszym pojedynkiem z Miedziowymi do zespołu Energetycznych wreszcie dołączyła kolejna "iskierka" - Romana Fornalik.

Monika Maliczkiewicz pokazała klasę - relacja z meczu KGHM Metraco Zagłębie Lubin - Energa AZS Koszalin

W środę KGHM Metraco Zagłębie Lubin rozpoczęło walkę z Energą AZS Koszalin o awans do Final Four. Pierwszy mecz zakończył się skromną wygraną wicemistrzyń Polski. Rewanżowe spotkanie już za tydzień.

Wynik pojedynku otworzyła sprytnym rzutem Joanna Obrusiewicz. Już od początku w bramce bardzo dobrze spisywała się Monika Maliczkiewicz, która odbiła trzy pierwsze piłki posłane przez drużynę gości. W piątej minucie meczu bramkarkę lubinianek pokonała Joanna Chmiel, a niebawem rzut karny wykonywany przez Annę Pałgan obroniła Izabela Prudzienica. Ekipa koszalinianek miała niejedną szansę na doprowadzenie do wyrównania, ale każda próba kończyła się niepowodzeniem.

KGHM Metraco wykorzystało bezradność przyjezdnych i w dwunastej minucie prowadziło pięć do jednego. O czas poprosił natychmiast szkoleniowiec Edward Jankowski. Po krótkiej przerwie złą passę Akademiczek przełamała Karolina Kalska. Od tej pory to drużyna wicemistrzyń Polski przestała trafiać, co wykorzystała Energa AZS Koszalin. Na dziewięć minut przed końcem pierwszej połówki, bramkę kontaktową zdobyła Dorota Błaszczyk. W takiej sytuacji z możliwości przywołania do siebie swoich podopiecznych skorzystała trener Bożena Karkut, która zauważyła u swoich zawodniczek brak pomysłu w ataku pozycyjnym.

Indolencję rzutową lubinianek zakończyła rzutem w swoim stylu Joanna Obrusiewicz, a zaraz po niej z kontrataku trafiła Agnieszka Jochymek. Dzięki udanym akcjom, KGHM Metraco Zagłębie Lubin odskoczyło koszaliniankom na trzy oczka. Lubiński team niebawem mógł stracić komfortową przewagę, ponieważ na ławkę kar została wysłana Aleksandra Paluch. W tym ważnym momencie dała o sobie przypomnieć Monika Maliczkiewicz, dzięki której team gospodyń zszedł na przerwę z zaliczką czterech bramek.

Po zmianie stron "Łosiu" kontynuowała swoją dobrą passę. Z tak dużym wsparciem w bramce drużyna wicemistrzyń Polski powiększyła swoją przewagę do siedmiu trafień. Energa AZS Koszalin nie dawała za wygraną i wykorzystywała każdy słabszy okres gry Miedziowych. W czterdziestej drugiej minucie dystans dzielący ekipy stopniał do czterech trafień. W tym fragmencie gry w szeregach koszalinianek szczególnie wyróżniała się skuteczna Dorota Błaszczyk oraz Beata Kowalczyk.

Na trzy minuty przed końcem w Lubinie zrobiło się jeszcze goręcej. Wysoka zaliczka wicemistrzyń Polski skurczyła się do zaledwie dwóch oczek. W decydującym momencie meczu koszalińska siódemka, podobnie jak lubinianki, nie ustrzegła się błędów technicznych, wskutek czego dystans pozostał bez zmian. To dla Energi AZS bardzo dobry wynik w kontekście rewanżu, który odbędzie się za tydzień w Koszalinie

/źródło : www.sportowefakty.pl /

KGHM Metraco Zagłębie Lubin - Energa AZS Koszalin 22:20 (12:8)

KGHM Metraco Zagłębie Lubin: Maliczkiewicz, Chojnacka, Tsvirko - Obrusiewicz 7, Jochymek 6, Załęczna 2, Piekarz 2, Lalewicz 2, Piechnik 2, Walczak 1, Pałgan, Paluch, Milojević
Kary : 14 min


Energa AZS Koszalin: Kowalczyk, Prudzienica - Kobyłecka 5, Kalska 3, Muchocka 3, Błaszczyk 3, Matuszczyk 3, Manoila 2, Chmiel 1, Fornalik
Kary : 4 min


Widzów: 700
Sędziowali : M. Marciniak i P. Radziszewski z Wolsztyna

Bitwa o podium !

W sobotę o godz. 17.00 Energa AZS Koszalin podejmuje wicemistrza Polski KGHM Metraco Zagłębie Lubin.

Pojedynek trzeciej z czwartą drużyną w tabeli PGNiG Superligi Kobiet zapowiada się pasjonująco. W I rundzie rozgrywek Energetyczne pokonały "Miedziowe" na ich terenie 24-23. W minioną środę, w ramach 1/4 finału PGNiG Pucharu Polski AZS nieznacznie uległ Zagłębiu 20-22.

Zwycięzca tego meczu najprawdopodobniej zajmie co najmniej trzecią lokatę w tabeli przed fazą play-off. Stawka jest więc olbrzymia.

Siły obydwu drużyn wydają się wyrównane, więc decydującym o sukcesie Energi atutem mogą okazać się kibice.

W związku z powyższym wzywamy wszystkich "obrońców koszalińskiej twierdzy" do stawienia się " u bram" przed godziną 17.00. Prosimy uzbroic się w stalowe nerwy i zdrowe gardła ! Nikogo nie może zabraknąć !

Energa ogrywa Zagłębie w meczu na szczycie !

Energa AZS Koszalin w 19 kolejce PGNiG Superligi Kobiet pokonała KGHM Metraco Zagłębie Lubin 27-22.

Napięcie jakie towarzyszyło temu spotkaniu czuć było jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziów. Na żądanie ekipy z Lubina i po interwencji delegata ZPRP z boiska zniknąć musiały 4 naklejki reklamowe, które rzekomo zagrażały zdrowiu zawodniczek Zagłębia (naklejki znajdowały się w polu bramkowym! )

Po szybkim uporządkowaniu boiska można było zacząć "Bitwę o Twierdzę Koszalin". Wynik otworzyła w 3min Karolina Kalska z rzutu karnego. W 4min wyrównała Joanna Obrusiewicz. W 10min na 6-3 rzuciła Joanna Chmiel. AZS przejął inicjatywę i utrzymywał dystans 3-4 goli do 19min. Przewaga mogła być jeszcze większa, gdyby para sędziowska z Gdańska nie uznała Miedziowym dwóch bardzo wątpliwych bramek.

W 21 min przyjezdne zbliżyły się na dystans jednego gola (10-9). Energetyczne, grające niesamowite zawody, nie pozwoliły wicemistrzyniom Polski zabrać tej minimalnej przewagi i po 30min wygrywały 14-13.

Druga odsłona była jeszcze bardziej zacięta, a emocje sięgały zenitu. W 37min Miedziowe objęły prowadzenie 17-16. Energa nie dawała za wygraną. W 44min nasz zespół za sprawą Karoliny Kalskiej znów prowadził (20-19). Chwilę później wyrównała Agnieszka Jochymek. Od 47min Energetyczne "wrzuciły już nie piąty, a szósty bieg i w ciągu 12 kolejnych minut "odjechały" przeciwniczkom na 6 goli. Lubińską bramkę bombardowały w tym czasie : 3x Karolina Kalska, 2x Aleksandra Kobyłecka oraz Ioana Manoila, Dorota Błaszczyk i Paulina Muchocka. Przyjezdne sfrustrowane takim obrotem sprawy chwytały się nieprzepisowych zagrań, za co słusznie odsyłane były na ławkę kar. Grający momentami nawet w podwójnej przewadze AZS kontrolował końcówkę spotkania, by ostatecznie zwyciężyć 27-22.

Zwycięstwo Energetycznych w hicie kolejki, umocniło je na 3 miejscu w tabeli.

Po raz kolejny na słowa uznania zasługują koszalińscy kibice. Fantastyczny doping przez cały mecz ponad 2 tysięcy ludzi bardzo pomógł Enerdze w odniesieniu ważnego zwycięstwa.

W środę 25 lutego o godz. 18.30 Energa AZS Koszalin ponownie podejmuje w Koszalinie Miedziowe, tym razem w ramach PGNiG Pucharu Polski. W pierwszym meczu 1/4 finału AZS nieznacznie uległ Zagłębiu 20-22, więc rewanż zapowiada się pasjonująco.

Energa AZS Koszalin - KGHM Metraco Zagłębie Lubin : 27-22 (14-13)

Energa AZS Koszalin : Kowalczyk, Prudzienica - Kalska 12, Kobyłecka 8, Muchocka 2, Manoila 2, Chmiel 1, Błaszczyk 1, Matuszczyk 1, Fornalik

Kary: 8 min (2x2 min Muchocka, Kobyłecka, Matuszczyk)

KGHM Metraco Zagłębie Lubin : Maliczkiewicz, Tsvirko, Chojnacka - Obrusiewicz 7, Załęczna 6, Jochymek 5, Lalewicz 2, Pałgan 1, Piechnik 1, Piekarz, Paluch, Lima, Walczak, Milojević

Kary: 10 min (Załęczna, Obrusiewicz, Paluch, Jochymek, Maliczkiewicz)

Widzów: 2200

Sędziowali: P.Kaszubski i P.Wojdyr z Gdańska

Energa okradziona z Final Four !

Skandalem zakończyło się spotkanie Energi AZS Koszalin z KGHM Metraco Zagłębie Lubin o awans do Final Four PGNiG Pucharu Polski. Koszalinianki, po bitwie przypominającej zawody MMA, zwyciężyły 24-23 ale to Miedziowe cieszyły się z awansu do Final Four.

W pierwszych 12 minutach meczu gra AZS-u nie układała się. Zagłębie odskoczyło na 7-3, a gole zdobywała głównie Joanna Obrusiewicz. W 17min Energa przegrywała już tylko 7-8. Przyjezdne nie mogąc poradzić sobie z szybką grą naszej drużyny, brutalnie faulowały. Aleksandra Paluch już w 26min miała na swoim koncie dwa wykluczenia. Wynik do przerwy (12-13) ustaliła rzutem z prawego skrzydła Dorota Błaszczyk.

Druga część spotkania przypominała bardziej zawody MMA niż mecz piłki ręcznej. W 32min czerwoną kartkę z gradacji kar zobaczyła A.Paluch. W 34min na ławkę powędrowała Kaja Załęczna, minutę później dołączyła do niej Anna Pałgan. Miedziowe nadal utrzymywały przewagę 1-2 bramek. W 40min "cios z łokcia na twarz przyjęła" Ioana Manoila. Wobec braku reakcji pary sędziowskiej sama próbowała wymierzyć sprawiedliwość za co została odesłana na ławkę kar. W 43 min, w odstępie zaledwie 30 sekund, kary 2min znów dostały Pałgan i Załęczna. W 45min Karolina Kalska doprowadziła do remisu 18-18. W 47min do A.Paluch siedzącej na trybunach dołączyła A.Pałgan, która w wyniku gradacji kar zobaczyła czerwony kartonik. Chwilę później Zagłębie ponownie grało w osłabieniu, gdyż ukarana została Paulina Piechnik. Na 10min przed końcem bitwy Aleksandra Kobyłecka wyprowadziła AZS na prowadzenie 21-20 skutecznie egzekwując rzut karny. Do 56min trwała wymiana "bramka za bramkę". Trafienia dla naszej drużyny zanotowały Paulina Muchocka i Aleksandra Kobyłecka. Energetyczne prowadziły 23-22 i do odrobienia strat z pierwszego meczu potrzebowały jeszcze 2 goli.

Trybuny "Koszalińskiej Twierdzy" wrzały. Prawdziwa eksplozja radości nastąpiła w 57min, gdy Dorota Błaszczyk powiększyła przewagę koszalinianek do dwóch bramek (24-22). Miedziowe wznowiły grę od środka i próbowały zniwelować straty. Ostatnia akcja meczu trwała 3 minuty !!! Pomimo błędów kroków, podwójnego kozłowania, w końcu sygnalizacji gry pasywnej przy piłce ciągle były przyjezdne. Gdy do końca pojedynku pozostawało jedynie 60 sekund, a Zagłębie nie mogło poradzić sobie z twardą obroną Energi, "panowie w czerni podarowali Miedziowym" kolejny "prezent". Ukarali A.Kobyłecką 2 minutami kary za nieprzepisową odległość przy wykonywaniu rzutu wolnego /podyktowali ich cztery ciągle sygnalizując grę pasywną/. Osłabione Energetyczne, na 15 sekund przed końcem straciły 23 bramkę, która ostatecznie przesądziła o losach pojedynku.

Przy gwizdach i głośnym skandowaniu "złodzieje, złodzieje" prawie 2 tysięcy kibiców, para sędziowska szybko ewakuowała się do szatni. Szkoda, że rozjemcy tego meczu nie mieli nawet na tyle odwagi, by stanąć twarzą w twarz z płaczącymi zawodniczkami Energi.

Energa AZS Koszalin - KGHM Metraco Zagłębie Lubin : 24-23 (12-13)

Energa AZS Koszalin: Prudzienica, Kowalczyk - Kalska 10, Kobyłecka 4, Muchocka 4, Błaszczyk 3, Matuszczyk 3, Fornalik, Chmiel, Manoila

Kary: 8min (2x2min Manoila, Kobyłecka, Fornalik)

KGHM Metraco Zagłębie Lubin - Maliczkiewicz, Tsvirko, Chojnacka - Załęczna 8, Obrusiewicz 6, Piechnik 5, Pałgan 1, Lalewicz 1, Jochymek 1, Milojević 1, Paluch, Walczak

Kary: 22min (3x2min., cz.k. Pałgan, 3x2min., cz.k. Paluch, 2x2min Załęczna, 2x2min Piechnik, Milojević)

Widzów: 1800

Sędziowali: D.Godzina z Tczewa i Ł.Kamrowski z Cedrów Wielkich

Subskrybuj to źródło RSS

Szybki kontakt

Piłka Ręczna Koszalin SA
ul. Śniadeckich 4 , II piętro p. 212-1
75 - 453 Koszalin
www: energa-azs-koszalin.pl
e-mail: energaazs@gmail.com
tel. 609 201 288